Lista kulinarnych afrodyzjaków jest długa: czekolada, chili, trufle, szampan. Problem w tym, że większość z nich nie przeszła rygorystycznych testów naukowych. A jednak coś sprawia, że romantyczna kolacja potrafi zmienić atmosferę. Jeśli nie magia składników, to co? Odpowiedź prowadzi do układu nagrody, zapachu i zaskakującej plastyczności naszego mózgu.
JEDZENIE I SEKS SĄ TAK SAMO PRZYJEMNE
Smaczne potrawy oraz bliskość fizyczna aktywują ten sam układ nagrody w mózgu – oparty na dopaminie. W obu przypadkach pobudzony zostaje jeden wspólny system, który odpowiada za motywację i odczuwanie przyjemności. Badania antropologów (H. Fisler, Y. Kang) dowodzą, że romantyczne i seksualne pobudzenie wiąże się z aktywacją struktur dopaminergicznych, m.in. brzusznego pola nakrywki (VTA).
Czy to oznacza, że czekolada automatycznie wzbudza pożądanie? Nie! Bardziej chodzi o to, że mózg przetwarza intensywne przyjemności w zbliżony sposób, a w odpowiednim kontekście mogą się one wzajemnie wzmacniać. Tak więc: w odpowiednich okolicznościach słodka i tłusta czekolada spotęguje przyjemny nastrój, czyli wówczas może zostać uznana za afrodyzjak.
ZAPACH – SKRÓT DO EMOCJI
Jedzenie pachnie, a węch odgrywa u ludzi szczególną rolę. To jedyny zmysł, który ma bezpośrednie połączenia z układem limbicznym – strukturami odpowiedzialnymi za emocje i pamięć. Wpływ zapachu na zachowanie (wywoływanie stanów emocjonalnych i wspomnień) potwierdzają liczne badania naukowe. Jeśli więc romantyczne doświadczenie zostanie skojarzone z konkretnym zapachem – wanilii, cynamonu czy wina – to już sam aromat może w przyszłości przywołać zbliżone napięcie emocjonalne. Jedno z kontrowersyjnych badań w latach 90. (przeprowadzone przez Alana Hirscha z Chicago Smell and Taste Treatment and Research Foundation) dowiodło, że pod wpływem zapachu lawendy i ciasta dyniowego nastąpił największy przepływ krwi w prąciu mężczyzn. Wniosek: bodźce zapachowe mogą modulować pobudzenie seksualne, a więc odpowiednio dobrane afrodyzjaki, w odpowiednich warunkach, są w stanie zadziałać tak, jak oczekujemy.
AFRODYZJAK = PLACEBO?
Mimo popularności list „produktów podnoszących libido”, przeglądy medyczne są sceptyczne. Większość rzekomych afrodyzjaków nie przeszła rygorystycznych badań klinicznych potwierdzających ich skuteczność. Jak zostało pokazane, efekt bywa raczej psychologiczny niż farmakologiczny – działa oczekiwanie, kontekst i atmosfera. Ale jeśli w Waszym związku się sprawdza, dlaczego nie uprzyjemnić sobie wspólnych walentynkowych chwil szampanem z truskawkami?





0 komentarzy