Mieć czy być? – czyli jak nie zacząć wychowywać materialisty w te święta

Okres świąteczny niesie pewną niespójność. Z jednej strony przez cały grudzień słyszymy o istocie spędzanego z rodziną czasu i o wartościach niematerialnych, takich jak dobroć, życzliwość, otwartość na bliźniego, z drugiej – nie potrafimy wyobrazić sobie Świąt Bożego Narodzenia bez materialnych prezentów, w dużej liczbie i pokaźnych, zwłaszcza, gdy chodzi o najmłodszych.

Niby zaprzeczamy wszyscy, jako bylibyśmy materialistami, a jednak paraliżuje nas nad wyraz obawa, że dziecko mogłoby być rozczarowane zbyt małą liczbą podarunków pod choinką. Co roku wydajemy setki złotych na zabawki, pluszaki, gry edukacyjne, książki, gry komputerowe, co zamienia świąteczne chwile w materialistyczny show.

Aby nie doprowadzić, do sytuacji, gdy nasza pociecha siedzi na stertach papieru i rozrywa kolejne pudełka, w nadziei na znalezienie prezentu idealnego, odrzucając za siebie wszystkie rozpakowane do tej pory podarunki, należy w pierwszej kolejności zastanowić się, jakimi wartościami kierujemy się my sami – dorośli rodzice własnych dzieci.

Prawdą jest, że osoby postrzegające rzeczywistość i wartościujące ludzi przez pryzmat posiadania, kreują u swoich dzieci taką samą wizję świata.

Na wartościach jednak nie koniec.

Liczne badania dowodzą, że materializm dotyka w dużej mierze dzieci z rozbitych rodzin oraz tych, których wychowują emocjonalnie zdystansowani opiekunowie. Wzrastanie w atmosferze niepewności i mało efektywnego stylu porozumiewania się ze strony rodziców prowadzi do niskiego poczucia wartości u najmłodszych, a to z kolei pcha ich w szpony materializmu. Wszak przedmioty stają się rekompensatą emocjonalnych zaniedbań. Oczywiście chwilowo.

W napędzaniu chęci posiadania ogromny udział biorą reklamy. Telewizja i Internet sprzyjają materializmowi. I znów badania jasno potwierdzają, że najmłodsi izolowani od reklam pragną dużo mniej. Z kolei inne eksperymenty udowadniają, że nie tyle ekspozycja na treści reklamowe ma wpływ na rozwój materializmu, co ogólny poziom zadowolenia ze swojego życia. Szczęśliwi nie pragną wiele, bo czują się dobrze!

Nadmierna koncentracja na wartościach materialnych, którą rozwijamy w dziecku od wczesnych lat, powoduje u młodych ludzi spadek motywacji do podejmowania wyzwań, brak ambicji, ogranicza ich kreatywność i prowadzi do oczekiwania, że rodzice będą wspierali swoje dorosłe dziecko finansowo! Materialiści niechętnie angażują się w działania społeczne, nie interesują ich sprawy świata, kraju.

Nie róbmy krzywdy najmłodszemu pokoleniu i obdarowujmy je w sposób rozsądny i świadomy. Pokazujmy dzieciom, że największą wartość ma wspólnie spędzony czas. Uczulajmy też młodych na techniki manipulacji stosowane w handlu.

Pamiętajmy, że bez modnych zabawek dzieci wcale się nie nudzą, a uaktywniają własną pomysłowość. Lalka nie musi być klonem żywego niemowlaka. To dziecko ma ją „ożywić” własną wyobraźnią.

Zostaw Komentarz

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ostatnie wpisy

Babcia i dziadek – po co nam oni?

Babcia i dziadek – po co nam oni?

Dziadkowie to osoby, które najtrwalej zapisują się w naszej pamięci i funkcjonują tam na zawsze. Wiąże się z nimi wiele ciepłych wspomnień, stanowią nieodłączną część naszego dzieciństwa. Budują przynależność rodzinną i zakorzeniają nas w tradycjach i obyczajach.