Na własnej ścieżce życia

Mogło być gorzej

Oto historia opowiadana przez kobietę, która miała szczęśliwą rodzinę. Z mężem i dwojgiem dzieci cieszyła się swoją pracą zawodową, ciepłem ogniska domowego, relacjami towarzyskimi. I oto nagle, jak grom z jasnego nieba, otrzymała informację, że zginął jej mąż w wypadku samochodowym. Doznał zawału, prowadząc samochód, wypadł z drogi, uderzył w drzewo i stracił życie. Była to dla niej trauma, z którą nie mogła sobie poradzić. Poprosiła swego kolegę, psychologa, o rozmowę. To była zwykła, koleżeńska rozmowa, a nie wizyta w gabinecie. Kiedy opowiadała o swoim dramacie, o utracie ukochanego, ów kolega powiedział: pomyśl proszę, że mogło być gorzej. Nie wytrzymałam – pisała owa pani. Gorzej? Oszalałeś? Nie rozumiesz mego dramatu! Straciłam męża! I wtedy, spokojnie, kolega odpowiedział. Mąż jechał sam. A co by było, gdyby jechał z dziećmi i wtedy doznał zawału? I wtedy mnie olśniło – napisała autorka opowieści. Wielokrotnie odbierał dzieci ze szkoły. Tym razem szczęśliwie jechał sam. Kiedy wróciła do domu, przytuliła dzieci i zaczęła myśleć o budowaniu wspólnego szczęścia. Pandemia jest trudnym czasem dla nas wszystkich. Można jednak docenić, że technologia pozwala nam pracować zdalnie, dzieci mogą zdobywać wiedzę. Wszyscy możemy siebie wspierać, stosując zalecenia – maseczki, dezynfekcję rąk, utrzymując dystans przestrzenny. Sto lat temu, w czasie pandemii, sytuacja ekonomiczna i społeczna była znacznie trudniejsza.

Damy radę

Na bazie własnych doświadczeń, owa pani, ze swym znajomym, psychologiem, poświęcili sporo czasu na rozważania, badania, szukanie sposobów, jak pomagać innym w przeżywaniu trudnych chwil, własnego smutku, nawet żałoby. Oto kilka rad, do rozważenia, do układania sobie w głowie własnej ścieżki życia. To ma znaczenie – własne plany wprowadza się w życie skuteczniej, niż plany cudze, narzucone. Pozwólmy zatem dzieciom tworzyć własne plany -dnia, tygodnia, wakacji. Twórzmy także swoje, własne plany. Z każdym tygodniem będzie coraz łatwiej i coraz lepiej. Nie plan jest celem, ale planowanie. Liczy się układanie sobie kolejnego dnia w głowie, rysowanie przyszłości. Na koniec napiszę o moich planach. Niepewność, obawy, lęki, smutek – te uczucia potęgują się w samotności. Zmniejszają się, odchodzą, kiedy pojawiają się relacje z innymi osobami. Trzeba zatem dbać o kontakty społeczne, relacje, rozmowy, wspieranie siebie nawzajem. Kiedy nie ma możliwości spotykania się bezpośrednio, są telefony, listy, komunikatory w Internecie. Ja już planuję Święta Bożego Narodzenia na platformie Zoom. Tak też było na Wielkanoc. Należy dbać o to, aby traktować siebie „normalnie”. Krótko można rozmawiać o smutku, a dalej żyć pogodnie, z poczuciem humoru. Śmiertelnie poważne traktowanie życia zostawmy „mrukom”. Ważne są też słowa. Proszę mówić „damy radę” zamiast „dasz radę”. Mówiąc „damy radę”, przekazujemy, podświadomie, sygnały wsparcia, obecności, relacji, ciepłego kontaktu, nadziei. A zatem – damy radę! I jeszcze jedno – proszę, ze swoich zachowań – usunąć pytanie – „co mogę dla ciebie zrobić?” Co odpowiadamy na takie pytanie? – nie wiem, chyba nic. Dlatego nie należy go zadawać, ale, bez pytania – coś zrobić! Moja żona upiekła wczoraj rogaliki i zawiozła rowerem, dzieciom i wnukom. Jako seniorzy, już kilka razy kupiliśmy dania na wynos (pizzę) w pobliskiej restauracji, dla siebie i dla innych, wspierając też tę placówkę w trudnym dla niej czasie. Myślenie o tym, co można zrobić dla innych, robienie tego, dodaje energii obydwu stronom. Proszę usiąść i pomyśleć, co można zrobić dla innych. I proszę to zrealizować.

Jesteś tym, o czym myślisz cały dzień

Niewiele jest pewnie osób, które nie słyszały o sieci Mc Donald’s. Słowa, które są tytułem dla tego akapitu, wypowiedział R. Kroc. To on zauważył potencjał „złotych łuków” i nazwy Mc Donald’s. Nie jest jasne, jak to dokładnie zrobił, jednak wykupił biznes braci Mc Donald’s i zbudował globalną sieć restauracji. Kiedy pierwszy raz zobaczył mały bar, bowiem tak zaczynali bracia Mc Donald‘s, cały czas myślał, jak oszlifować ten diament. Bracia nie dostrzegli potencjału, który w marce widział R. Kroc. Po tym wstępie nadszedł czas na refleksję, na ile każdy z nas jest w stanie zobaczyć potencjał, który mamy w sobie.  A każdy go ma. Przychodzimy na świat jako nieoszlifowane rubiny, szmaragdy, diamenty. To, jak będą wyglądały później, w dużym stopniu zależy od nas. Jasne, wspomagają nas w życiu rodzice, seniorzy, nauczyciele, przyjaciele, sąsiedzi, jednak najwięcej zależy od nas samych. Nauczycielka pokaże, jak trzymać skrzypce, czytać nuty, jednak efekty, to własna praca, codzienne ćwiczenia. Przeczytamy artykuł o sposobach wzmacniania własnej odporności. Jednak każdy z nas powinien sam kupić witaminę D, cynk i systematycznie zażywać. Buty same nie pójdą na spacer. To ich właściciel powinien dbać o ich użyteczność – dwie godziny dziennie na powietrzu. Jesteśmy także tym, co jemy – a zatem warzywa, owoce, kasze, ryż pełnoziarnisty, białe ryby a mniej mięsa, a znacznie mniej przetworzonej żywności. Ileż to razy narzekaliśmy na brak czasu. A teraz? – nie ma na co narzekać, obrać warzywa i gotować zdrowy posiłek. Jak to zrobić? – normalnie, kupić, stanąć w kuchni, obrać i ugotować.

Sto dwa lata na scenie

Być może wielu z nas może wskazać przykład osoby aktywnej przez sto dwa lata. W tym przypadku, to osoba Danuty Szaflarskiej, aktorki, znanej między innymi z filmu „Zakazane piosenki”. To punkt wyjścia do refleksji związanych z pandemią. Pierwsza z nich, to ogromne straty wśród ludności. Wojna pochłonęła miliony ofiar. Naloty, łapanki, egzekucje, głód, tułaczka, trudne warunki higieniczne, to koszmar, który jest dużo większy niż zmagania z pandemią. I to jest ważny punkt odniesienia do myślenia o sytuacji pod koniec 2020 roku. Jeśli odwołamy się do pandemii grypy „Hiszpanki”, kiedy zmarło od 50 do 100 milionów Europejczyków, to możemy inaczej spojrzeć na problemy, które nas dotykają. Dobrze jest wiedzieć, czym karmimy własne umysły. To na pewno trudny dla nas czas, jednak jego ocena będzie inna, jeśli przywołamy dramat obydwu wojen, obozów koncentracyjnych, głodu, nędzy, braku możliwości uczenia się. Nasze kłopoty bledną, wobec tragedii minionych pokoleń. Pani Danuta głodowała, nie miała ani jedzenia, ani odzieży dla swojego dziecka, dla siebie. Wszystko, co przeżyła, hartowało ją na tyle, że niemal do ostatniego dnia życia występowała na deskach teatru.

A druga refleksja to film „Zakazane piosenki”, pokazujący siłę ludzi – smakowanie życia w każdych, nawet najbardziej dramatycznych okolicznościach. Jest to poczucie humoru – żarty, piosenki, wierszyki, opowieści – motyka, piłka, bimber, szklanka…..

W bombardowanym Londynie, w czasie wojny, humor ludziom dopisywał. Spójrzmy z dystansem na siebie, poszukajmy analogii, żartobliwych skojarzeń. Humor, to swego rodzaju placebo. Smutek, ponuractwo, to nocebo, czyli zła przepowiednia dla siebie samego. Nikt nie zna własnego losu, natomiast należy cieszyć się każdą chwilą. Żyjemy tu i teraz.

Wyzwania nas mobilizują

Wspomniałem o słowach jak „damy radę” czy robienie czegokolwiek dla drugiej osoby. Także termin „wyzwanie” ma w sobie moc wzbudzania energii życiowej. Słowo „problem” – przytłacza. Wyzwanie – zachęta, żeby je podejmować. Wszystko było dotąd proste – dzieci w szkole, dorośli w pracy, spotkanie wieczorem całej rodziny w domu. Nagle sytuacja się zmieniła – nauka zdalna, praca zdalna – wszyscy razem, rozgardiasz, łatwo o irytację, o konflikty. Na ile będą to problemy, a na ile wyzwania? Jeśli potraktujemy wszystko jako wyzwania, znajdziemy rozwiązania. W zmienionych warunkach trzeba tworzyć nowe plany, ustanawiać reguły. Ludzie, jako istoty rozumne, potrafią znaleźć właściwe rozwiązania. W spokoju, przy życzliwości wzajemnej, możliwe staje się znalezienie odpowiednich zasad funkcjonowania. Moi Mistrzowie, przełożeni, wspominali, jak zdobywali wiedzę na tajnych kompletach w czasie wojny. Nawet zdawali matury w edukacji podziemnej. W warunkach zdalnej nauki, pracy zdalnej, trzeba zachować dystans do wielu spraw. Dobrze, aby ten czas wykorzystać na edukowanie siebie, budowanie relacji z bliskimi. Już pisałem, że świadomie należy karmić swój umysł poprawnym myśleniem.

Okinawa punktem odniesienia

Okinawa to wyspa, należąca do Japonii, na której jest najwyższa średnia długość życia – 87 lat dla kobiet i 85 lat dla mężczyzn. Mieszkańcy twierdzą, że ich patentem na długowieczność jest codzienne krzątanie się, od świtu do zmierzchu. I to może być dla nas punktem odniesienia dla zarządzania sobą w czasie pandemii. Tam, gdzie będzie to konieczne, trzeba szukać pomocy u lekarzy – kardiologów, onkologów, także psychiatrów. Jednak większość z nas może sobie radzić za pomocą odpowiednio zaplanowanego krzątania się. W tym, na pewno przejściowym okresie, nie należy marnować czasu. Przeciwnie, warto go dobrze wykorzystać, zajmując własny umysł i ciało. Wiemy, jak trudna jest sytuacja w służbie zdrowia. Zatem tym bardziej trzeba robić wszystko, aby nie zajmować czasu lekarzom, jeśli możemy zwiększać własną aktywność, wzmacniając siły fizyczne i psychiczne. Wspomniałem o spacerach, witaminie D, cynku, myśleniu pozytywnym. Jednak lista aktywności może być nieskończenie długa. Warunek jest jeden – rano wstać i położyć się wieczorem, z uczuciem zmęczenia po całodziennym krzątaniu się. W szufladach, w szafach wielu domów są stare gry, karty, książki. Kto jeszcze nie czytał Dostojewskiego, może to teraz zrobić. Gra w kości to piękna rozrywka. Seniorzy mogą porządkować i opisywać zdjęcia. Piwnica może zostać uporządkowana. Robótki ręczne, majsterkowanie, to miła aktywność. Kolejny wpis będzie poświęcony pięciu ulom z drewna topolowego, które zbudowałem z moimi wnukami. Rozejrzyjmy się dookoła – co można zrobić, czego się podjąć. Wystarczy rozpocząć myślenie o zapisaniu kartki pomysłami, co można zrobić, a będziemy mile zaskoczeni, ile się pojawi możliwości. Aż pewnego dnia, ze zdziwieniem odkryjemy, że pandemia została odwołana, a na liście jest jeszcze wiele ciekawych do zrealizowania zadań.

Nie mów, że film się tobie podobał – powiedz, co zrobisz od jutra

Każdy z nas jest człowiekiem, a zatem podlega uwarunkowaniom natury ludzkiej. Nasze nastroje są sinusoidą i należy to akceptować. Ważne, aby zdawać sobie sprawę z własnych emocji, nie ukrywać ich przed samym sobą, nazywać po imieniu, nawet głośno wyrażać. Tak, rozmowa z samym sobą jest pomocna. Osoby, które lubią pisać – ja do nich należę – piszą list do siebie i go niszczą. Uwolnienie się od zbędnych emocji otwiera drogę pozytywnemu spojrzeniu na siebie, na innych, na świat. Każdy dzień jest dobry, aby wprowadzać zmiany. Mamy prawo do smutku, do zadumy, do lękania się o przyszłość własną oraz innych. Ważne jest to, aby wyznaczyć sobie krótki czas na rozmyślania o swoich sprawach. Jeden z lekarzy dzieli się swoimi myślami i działaniami z czasu, kiedy jego córka zachorowała. Wówczas wyznaczył sobie kilka minut w ciągu dnia, aby myśleć o córce, wspierając ją swoją duchową energią, okazując wdzięczność za wszystkie chwile wspólnego życia. Później wracał do swoich pacjentów i skupiał się na pomaganiu im.

Każdy może skorzystać z tego podejścia. Mamy w sobie, we własnej głowie, potencjał do podejmowania wyzwań. Większość z nas doskonale sobie potrafi ze wszystkim poradzić. Skupiajmy się na tym, na co mamy wpływ. Przykro, że w tym trudnym czasie musimy też walczyć o swoje, humanitarne prawa. Tutaj też wspieramy siebie nawzajem. Bądźmy świadomi, skąd pochodzi nasza energia, gdzie są jej źródła. Szukajmy własnych, indywidualnych sposobów wypełniania czasu od brzasku do zmierzchu. Będąc silnymi, możemy pomagać innym. Mamy też prawo do unikania toksycznych związków. Zawsze należy służyć pomocą innym, jednak jeśli dana osoba nie chce się zająć sobą, wówczas nikt z nas nie ma obowiązku, aby nieść ją na swoich plecach. Kiedy podoba nam się film, czytana książka, artykuł, rozmowa przez telefon, to idźmy krok dalej – jak to wykorzystamy w przeżywaniu swoich dni i lat. I jeszcze jedno odwołanie do filmu. Tym razem „Most szpiegów”. Złapany przez policję rosyjski szpieg, rozmawia ze swoim obrońcą. Kiedy słyszy pytanie, czy się czymś martwi, niepokoi, odpowiada krótkim pytaniem – „a co to zmieni?” Mając własny system wartości, plan dnia, aktywności, można pewnie kroczyć ścieżką własnego życia. Mając siły fizyczne i psychiczne, możemy pomagać innym.

Gramy w tym samym klubie

Dobrze wiem, co znaczy pokusa „nicnierobienia”. Jesteśmy wszyscy w tym samym klubie, gdzie lenistwo czai się w każdym kącie. Nie chciało mi się dzisiaj iść na rower. Jednak poszedłem Przejechałem 25 km. Teraz będę pisał zamówiony artykuł. Kupiłem już 50 kartek świątecznych. Wszystkie wypiszę ręcznie, do niektórych dołożę krótkie listy. Wyślę je 7 grudnia – w dniu św. Ambrożego – patrona pszczelarzy. Kartka ode mnie będzie pierwsza. Sprawi wielu osobom radość. Kolejne dni będą wypełnione pracami domowymi oraz zawodowymi. Do marca przygotuję tekst książki, zbiorowej, o objętości około 200 stron. Będę też równolegle pisał książkę na temat przywództwa w biznesie. Ja mam naturę niedźwiedzia. W listopadzie nachodzi mnie ochota położenia się w jakiejś gawrze i przespania czasu zimowego, aż do wiosny. Znam siebie dobrze. Od dawna planuję sobie różne zajęcia na ten okres, aby nie myśleć o gawrze.

Autor tekstu: Prof. dr hab. Henryk Mruk

Zostaw Komentarz

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ostatnie wpisy

Mieć czy być? – czyli jak nie zacząć wychowywać materialisty w te święta

Mieć czy być? – czyli jak nie zacząć wychowywać materialisty w te święta

Okres świąteczny niesie pewną niespójność. Z jednej strony przez cały grudzień słyszymy o istocie spędzanego z rodziną czasu i o wartościach niematerialnych, takich jak dobroć, życzliwość, otwartość na bliźniego, z drugiej – nie potrafimy wyobrazić sobie Świąt Bożego Narodzenia bez materialnych prezentów, w dużej liczbie i pokaźnych, zwłaszcza, gdy chodzi o najmłodszych.

Jesienny spadek nastroju

Jesienny spadek nastroju

Kiedy poranki stają się coraz zimniejsze i ciemniejsze, u osób z mniejszą zdolnością adaptacji do zmieniających się warunków pogodowych, występuje zespół objawów  psychicznych i fizycznych nazywany przesileniem jesiennym.